Skip to main content

Reprywatyzacja czyli czy można kraść?

Kiedy rozmawiam z ludźmi nie zorientowanymi w temacie, bardzo się dziwią, iż sprawa reprywatyzacji, czyli zwrotu bezprawnie zagrabionego majątku byłym właścicielom, bądź ich spadkobiercom, nie została w III RP do dzisiaj załatwiona. Wręcz nie chcą mi wierzyć, że Polska
jest jedynym krajem postkomunistycznym w środkowej Europie, gdzie nie uchwalono ustawy reprywatyzacyjnej
. Warto obecnie ten temat nagłaśniać, zwłaszcza iż w konsekwencji ostatnio ujawnionej afery reprywatyzacyjnej w Warszawie, stał się on przedmiotem zainteresowania mediów, które wcześniej, jakoś dziwnym trafem, nie interesowały się prawie wcale tym tematem.

Bardzo źle by się stało gdyby reprywatyzację kojarzono jedynie z przekrętami mafii urzędniczo prawniczej, która to za bezcen kupowała prawa do odwłaszczeń od spadkobierców byłych właścicieli, aby następnie kasować krociowe zyski za bezprawnie przejęte mienie. Trzeba spojrzeć również na drugą stronę tej kwestii, a mianowicie na los byłych właścicieli i ich spadkobierców, którzy latami nie mogą się przebić przez ścianę urzędniczo- sądowej biurokracji. Często nie mają oni wystarczających środków na opłacenie adwokatów i 5% opłaty sądowej od wartości sporu. Czasami są to mocno starsze osoby, albo prawo do spadku przysługuje kilku osobom mieszkającym w rożnych częściach świata i mających problem z porozumieniem się np. co do partycypacji w kosztach prowadzenia spraw o zwrot zagarniętego przez komunistów mienia. Trudno nie odnieść wrażenia, że urzędnicy celowo opóźniają sprawy, wydając odmowne decyzje, stosując taktykę na zmęczenie przeciwnika. Wszak czas działa na ich korzyść. Zawsze może się znaleźć kupiec chętny na nabycie atrakcyjnej nieruchomości, choćby developer. „Bohaterka” afery reprywatyzacyjnej w Warszawie zgromadziła sporą sumkę za umożliwienie wybrańcom wejścia w posiadanie nie jej przecież nieruchomości.

Niektórzy czytając to myślą zapewne, iż ich ten problem nie dotyczy. Myślą może: moi dziadkowie, rodzice nic nie mieli, dobrze tak kamienicznikom, kułakom, kapitalistom, wyzyskiwaczom. Dosięgła ich sprawiedliwość społeczna, nie ma kogo żałować…
Z pewnością niemal natychmiast zmieniliby zdanie, gdyby tylko okazało się, że jednak coś odziedziczyli i mają prawo starać się aby to odzyskać. Jeśli uznamy zatem, iż państwu wolno kraść, bo wywłaszczenie mienia obywateli za groszowym odszkodowaniem, jak i czasem np. w przypadku ważnego celu społecznego, bez żadnego odszkodowania, trzeba nazwać kradzieżą, to czy nasz majątek, na który ciężko pracujemy spłacając 30 letni kredyt hipoteczny jest aby na pewno bezpieczny? Czy mamy gwarancję, iż historia się nie powtórzy? Komunizm w bolszewicko-stalinowskiej formie już zapewne nie powróci, ale dziś są o wiele bardziej dopracowane metody pozbawiania ludzi majątku. Nie spłać kilku rat kredytu, lub niech Urząd Skarbowy uzna, iż jesteś winny zaległy podatek, to długo nie będziesz właścicielem swojego mieszkania. Jeśli dziś nie upomnimy się o majątek bezprawnie zabrany, to jutro pokusa aby znowu sięgnąć po pieniądze obywateli będzie ogromna.

Dam kilka prostych przykładów.

Planuje się od dawna wprowadzenie podatku katastralnego. Obywatele mieliby płacić 1% rocznie od wartości posiadanej nieruchomości. Jeśli masz dom wart 300 000 zł to płacisz 3000 zł podatku rocznie, czyli 250 zł miesięcznie za przywilej mieszkania we własnym domu, który kupiłeś czy zbudowałeś za własne, opodatkowane już wcześniej oszczędności. Jeśli jednak podobny dom masz w dobrej dzielnicy dużego miasta, to może on być wart 800 000 lub 1 000 000 zł. Płacisz już 8 000 rocznie, czyli 666 zł miesięcznie. Jeśli masz 760 lub 1200 zł emerytury, to na życie lub raczej egzystencję, zostaje Ci niewiele. To właśnie jest ekonomiczna eutanazja, kiedy emeryci przy okienku w aptece, muszą wybierać czy kupić drogi lek ratujący życie czy jedzenie.

Tak obecnie planuje się wywłaszczenie Polaków z ich majątku, będącego często owocem pracy wielu pokoleń, aby zrobić miejsce w centrach „naszych” miast dla korporacyjnych elit.

Kiedy Cypr podczas ostatniego kryzysu finansowego 2008 roku bankrutował, skonfiskowano tam wszystkie depozyty przekraczające 100 000 euro. Jeśli sprzedałeś dom aby np. kupić inny, no to sorry taki mamy system finansowy. W Polsce minister finansów w latach 2007-2013 Jacek Rostowski, wnuk Jakuba Rothfelda (Rostowskiego), absolwenta The London School of Economics and Political Science, oficjalnie w radio ogłaszał, iż rząd rozważa wprowadzenie 10% podatku od lokat obywateli.

Przykładów okradania obywateli przez państwo można by przytoczyć tyle, iż wystarczyło by na niejedną książkę.

Dlaczego państwo nas okrada i daje nasze ciężko zarobione pieniądze korporacjom?

Bo mu na to pozwalamy. Jak? Choćby dając przyzwolenie społeczne na brak reprywatyzacji.
Wmawiając ludziom, iż jeśli odda się prawowitemu właścicielowi: kamienicę, dom czy działkę to społeczeństwo będzie musiało za to zapłacić. A niby jak, pytam się? Bo jeśli taką kamienicę czy działkę przejmie znajomy pani prezydent stolicy to jest ok. To nic społeczeństwa wtedy nie kosztuje.

Afera reprywatyzacyjna nie dotyczy zresztą tylko stolicy. Parę lat temu mówiło się o ponad 100 kamienicach przejętych w Krakowie przez osoby w żaden sposób niepowiązane z byłymi właścicielami tych nieruchomości. Nie było wtedy jednak klimatu politycznego na ruszenie tej sprawy, skoro jeden z założycieli i liderów rządzącej wtedy partii, który miał nawet zostać premierem z Krakowa, podobno sam nagle stał się właścicielem pięciu krakowskich kamienic.

Politycy ciągle nas zadłużają, robiąc co roku coraz większy deficyt budżetowy. Odsetki od rządowych obligacji trafiają prosto do banków, będących prywatnymi korporacjami. Obecnie całe wpływy z podatku PIT idą na spłatę odsetek od pożyczek, zaciągniętych przez polityków pod zastaw naszych przyszłych podatków. Jednocześnie mówi się nam, iż państwa nie stać na reprywatyzację. To zrujnowałoby budżet. Ja powiem tak, nie ma wolności bez własności. Jeśli pozwolimy aby państwo miało coraz więcej, a my obywatele, coraz mniej, to obudzimy się któregoś dnia jako niewolnicy systemu, w korporacyjno-faszystowskim tworze, zarządzanym przez marionetki globalnych korporacji.

Tak jak pisałem afera reprywatyzacyjna dotyczy też Krakowa
Informacje dnia TV TRWAM z 16 grudnia o reprywatyzacji w Krakowie

2 myśli na temat “Reprywatyzacja czyli czy można kraść?

  1. I znowu potwierdzenie, iż miałem racje afera reprywatyzacyjna dotyczy także Krakowa. Wczoraj Zbigniew Ziobro powołał zespół prokuratorów do zbadania reprywatyzacji pożydowskich kamienic w Krakowie. Zachęcam do lektury, lajkowania i dodawania komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *